Farnborough Garden

Godzina czternasta w sobotnie popołudnie to moment otwarcia bramy przed dworkiem w Farnborough. Akurat przejeżdżamy tamtędy z oddalonych niecałe 3 mile Burton Dasset Hils, zwanych potocznie Górkami. Zapisujemy sobie miejsce „do zobaczenia” na weekend bez pomysłu (polecam robienie takich list!).

Początkowo czujemy rozczarowanie, na tyłach dworku nie ma nic oprócz otwartej przestrzeni i kilku stolików. Trochę zdezorientowani rozglądamy się za czymkolwiek. Trzeba trochę poszukać, bo to taki ogród ukryty. Niby pasma zieleni ciągną się po horyzont, ale pełne są niewidocznych na pierwszy rzut oka skrytek.

Znajdujemy po kolei ogród różany, gdzie na zmęczonych już sezonem łodygach kołyszą się ostatnie pąki róż. Z kamiennych waz spływają ku ziemi seledynowe listki dichondrii. Nie można było lepiej dobrać roślin do tych donic. Są zachwycające. W miarę jak wspinamy się w górę szerokiego trawnika ukazują się kolejne pasma krajobrazu. Z pierwszej napotkanej altany podziwiać można bryłę kościoła w Farnborough Village górującą nad zielonymi bagnami.

Wspomniany szeroki trawnik okazuje się być tarasem widokowym. Niebawem zatrzymujemy się na kolejnych przystankach w postaci ławek otulonych barokowymi ścianami. Wtedy wziąć można głęboki oddech i zanurzyć się w perspektywie tworzonej przez doliny i pagórki, porozcinanej pasmami pól.

Czuć wrześniowy powiem wiatru. Kilka liści spadło z drzew. Słychać podrywające się do lotu ptaki.
I wtedy doceniamy istnienie tego tajemniczego ogrodu – tarasu.

Więcej na temat Farnborough znajdziesz tutaj.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *