Hook Norton

Siódma dwadzieścia w pewną kwietniową sobotę. Wyruszamy w dwudniową pieszą wyprawę z Banbury do Hook Norton. Poranek wita nas pochmurną aurą, mimo że prognozy były inne. Specjalnie wybieramy dłuższe, ale nowe trasy, krążąc wkoło i nadrabiając kilometry. Lubimy widzieć to, co znane z innej perspektywy. Ze wzgórz, na które się wdrapujemy, próbujemy rozpoznać ścieżki obrane dotychczas. I miasteczka, które się pomiędzy te wzgórza wtulają, pokazując jedynie połacia jednokolorowych dachów.

Mgła unosi się nad ziemią, a tonące w niej korony drzew i wieże kościołów wyglądają mrocznie. Uwielbiam tę angielską tajemniczość. Kwitnące żonkile nadają akcentu sceneriom z mleczną poświatą i zielonobutelkową roślinnością.

Na jednym z pól krzyczymy ile sił w płucach, żeby sprawdzić, ile decybeli jesteśmy w stanie z siebie wydrzeć. Na innym jemy kanapki z awokado i oliwą. Na kolejnym ucinamy sobie półgodzinną drzemkę i myślimy jak to dobrze jest obudzić się i od razu ruszyć w drogę.

Nieodłącznym elementem krajobrazu są płoty, których na naszej drodze pokonujemy około pięćdziesięciu. Odgradzają one kolejne parcele, co by zwierzętom nie zebrało się na wędrówki. Oprócz stad owiec, krów, byków i koni, napotykamy lamy. Nie mniej jednak najbardziej słodkie są młode owieczki, których skamlenie przypomina płacz dziecka. Momentami nie wiadomo skąd ten uroczy lament dobiega.

Nie raz na naszej drodze pojawia się koryto rzeki. Okazuje się, że bezbłędne i szczegółowe mapy też mogą czasem zawieźć. Na mnie też trzeba brać poprawkę, bo nie przez wszystkie rzeki chcę skakać. Obawa o zniszczenie aparatu, choć słuszna, wydaje się śmiesznym argumentem.

Przez pomyłkę wchodzimy na pole golfowe przeszkadzając panom w rozgrywkach. Przepraszamy i spadamy. Kilkukrotnie przechadzamy się przez prywatne posiadłości, zdając sobie z tego sprawę dopiero jak przed nami wyrasta brama zamknięta na cztery spusty i z monitoringiem w czterech kamerach. Kiwamy do kamer, wzruszamy ramionami i nic tam po nas. Zdarza się, że publiczne ścieżki zmierzają tam, gdzie nie powinny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *